“Zapowiedź tego, co mnie czeka, ujrzałem w postaci twórcy twierdzenia o niezupełności opatulonego kilkoma warstwami grubych ubrań, wielkiego Kurta Gödla - biednego, starego szaleńca, samotnie popijającego gorącą wodę w Institute for Advanced Study. Gdy wróciłem do siebie, z ciekawości zajrzałem do biografii wielkich matematyków, którzy odegrali jakąś rolę w życiu mojego stryja. Spośród sześciu wspomnianych w jego opowiadaniu, tylko dwóch (zaledwie jedna trzecia) wiodło życie osobiste, które można było uznać za udane. Jest przy tym rzeczą znamienną, że były to osoby stosunkowo mniejszego formatu: Caratheodory i Littlewood. Hardy i Ramanujan podejmowali próby samobójcze (Hardy dwukrotnie); Turingowi taka próba powiodła się. O stanie psychicznym Gödla już wspomniałem. Dołączenie Petrosa do tej listy pogorszyło jeszcze tę i tak ponurą statystykę. Mimo że nadal podziwiałem jego romantyczną odwagę i wytrwałość w dążeniu do celu z czasów młodości, nie mogłem powiedzieć tego samego o sposobie, w jaki postanowił zmarnować drugą część życia. Po raz pierwszy ujrzałem go takim, jakim rzeczywiście był - zrezygnowanym samotnikiem, pozbawionym życia towarzyskiego, przyjaciół, aspiracji, zabijającego czas rozwiązywaniem zadań szachowych. Jego losy zdecydowanie nie mogły posłużyć za wzorzec udanego życia.
Teoria pychy Sammy’ego prześladowała mnie od chwili, gdy ją usłyszałem, i po pobieżnym zapoznaniu się z historią matematyki przyjąłem ją całym sercem. Nie mogłem zapomnieć jego słów o niebezpieczeństwie, jakie czyha na umysły zbyt blisko obcujące z Prawdą absolutną. Przysłowiowy “szalony matematyk” to coś więcej niż tylko karykatura. Coraz częściej dostrzegałem w wielkich przedstawicielach królowej nauk ćmy, wabione do palącego, ostrego światła. Niektórzy nie mogli go znieść, jak Pascal i Newton, którzy porzucili matematykę dla teologii, inni wybierali przypadkowe, zaimprowizowane sposoby odejścia - natychmiast przychodzi tu na myśl bezsensowna brawura Evariste Galoisa, która doprowadziła do jego przedwczesnej śmierci. Georg Cantor, ojciec teorii zbiorów, zakończył życie w szpitalu dla obłąkanych. Ramanujan, Hardy, Turing, Gödel i tak wielu innych zakochanych w jasnym świetle prawdy - wszyscy zginęli w płomieniach jej ognia.”
Każdego wieczoru zadaje Sobie stale to samo pytanie… Czy wyalienowanie ze społeczeństwa jest jedynym sposobem aby ujrzeć głębszy sens ? Czy spędzając kolejny samotny dzień, który oczyszcza mój umysł z błachych spraw życia codziennego ,nie popadnę w obłęd poszukiwania jak John Nash… …It’s Inside my brain.. Ciągle szukam … i wydaje mi się ,że ostateczne rozwiązanie tej zagadki jest tuż za rogiem…..
Wszystko albo nic. Najbardziej ambitne z intelektualnych marzeń… Czas do pracy.